Bajka o dwóch cegłach
Dawno temu, pewien młody człowiek musiał postawić dom. Nie miał jednak za dużo pieniędzy więc wszystkie cegły potrzebne do budowy zbierał po różnych rozbiórkach. Gdy już miał całą stertę usiadł przy nich i się zamyślił. Wszystkie wyglądały jakby nigdy do siebie nie pasowały. Obłamane, ociosane przez wiatry, deszcze, śniegi. Jak z czegoś takiego można wybudować cokolwiek, a co dopiero trwały dom dla swojej rodziny? Człowiek zasmucił się, bo nie wiedział co ma dalej robić.
Los jednak chciał, że obok przechodził stary murarz, który zwiedził pół świata i świetnie znał się na swojej robocie.
-Widzę, że będziesz budował dom. Znakomicie!- zawołał do młodego człowieka.
-Eh murarzu… Nie mam pieniędzy i zdołałem tylko zebrać stare wyszczerbione cegły. Nie wiem czy nadają się do czegokolwiek.
Murarz uśmiechnął się pod nosem i rzekł
-To nie ważne. Cegła jest jaka jest. Liczy się spoiwo. Jeśli chcesz to pokaże Ci jak zrobić dobrą zaprawę.
Tak, też się stało. Z cegieł i zaprawy powstały ściany domu. Nikt nie zwracał uwagi czy cegły pasowały do siebie. Spoiwo sprawiło, że mimo, że były oddzielnymi cegłami stały się jedną nierozerwalną całością.
O co chodzi w tej bajce? Wszyscy znamy platońską teorię o dwóch szukających się we wszechświecie połówkach. Tak naprawdę bliżej nam bardziej do cegieł niż do połówek jabłek. Dwie ociosane, obłamane przez wiatr, zimę i deszcz cegły wyglądają tak jakby nigdy do siebie nie pasowały. Jakby nigdy nie nie dało się z nich stworzyć trwałej całości. Jednak odpowiednia zaprawa potrafi czynić cuda. Tak też jest z nami ludźmi. Na pierwszy rzut oka możemy całkiem do siebie nie pasować. Z tym jacy jesteśmy i jak ciosało nas życie. Jednak jeśli znajdziemy odpowiednie spoiwo to możemy stworzyć coś naprawdę trwałego.
Dziękuję p. Robertowi za tę teorię dwóch cegieł. Mam nadzieję, że jeszcze przedstawię Wam kiedyś kilka jego metafor życiowych bo naprawdę są świetne.